Szczoteczki soniczne, czyli sposób na zdrowsze zęby

Obserwowany wzrost świadomości społeczeństwa w zakresie higieny jamy ustnej przyczynił się do niesamowitej różnorodności na rynku artykułów do tego przeznaczonych. Modele o różnorakich funkcjach i wyglądzie, włosie o różnej twardości – słowem, każdy znajdzie coś dla swoich potrzeb. Od dłuższego czasu, w sprzedaży występują również szczoteczki elektryczne. Wykonują one zdecydowanie większą liczbę ruchów, niż jesteśmy w stanie wykonać za pomocą szczoteczek tradycyjnych. W ostatnich zaś latach, w ofercie wielu firm pojawiła się nowa wersja szczoteczki elektrycznej, stale zyskująca na popularności – szczoteczka soniczna.

Co to jest szczoteczka soniczna?

Szczoteczka soniczna to udoskonalona i unowocześniona młodsza siostra szczoteczki elektrycznej. Posiada wbudowany mechanizm, wytwarzający drgania o wysokiej częstotliwości oraz fale dźwiękowe. Jej dużą zaletą jest przekształcony system wibracji, działający wymiatająco-pulsująco. Dzięki temu, używanie szczoteczki sonicznej jest bezpieczniejsze dla szkliwa, a dodatkowo ułatwia to rozbijanie płytki nazębnej.

Według danych producentów, zwykłe szczoteczki elektryczne wykonują do 9 000 ruchów oscylacyjnych. W zależności od modelu, szczoteczki soniczne wykonują aż do 62 000 ruchów. Tak ogromna różnica pozwala na o wiele efektywniejsze czyszczenie oraz gwarantuje dokładne czyszczenie przestrzeni międzyzębowych.

Czy to się opłaca?

Kiedy mowa o innowacyjności, wydajnych parametrach użytkowych, nie sposób nie spytać o cenę. A więc, ile kosztuje szczoteczka soniczna? Odpowiedź brzmi: to zależy.

Rozpiętość cenowa w tym zakresie wydaje się być dość spora. Najtańsze szczoteczki możemy zakupić już za około 100 zł, najdroższe zaś za niespełna 1300 zł. Skąd zatem aż tak duża różnica? W tabeli poniżej zestawiono parametry szczotek sonicznych z różnych półek cenowych.

Model AEG EZS 5664 Łucznik SG-508 Philips Sonicare EasyClean HX6511/50 Philips Sonicare Healthy White+ HX8911/01 Philips Sonicare FlexCare HX6971/59 Philips Sonicare Diamond Clean Smart HX9924/47
Cena* [PLN] 99,80 99,90 219,- 358,- 629,- 1299,-
Czas pracy baterii** Brak danych Do tygodnia Do 3 tygodni Do 3 tygodni Do 3 tygodni Do 3 tygodni
Ilość trybów 3 tryby 3 tryby 1 tryb 2 tryby 3 tryby 5 trybów
Maksymalna prędkość 30 000 obr/min 34 000 obr/min 31 000 obr/min 31 000 obr/min 31 000 obr/min 62 000 obr/min
Stopnie regulacji prędkości 1 stopień regulacji prędkości 3 stopnie regulacji prędkośći 1 stopień regulacji prędkości 3 stopnie regulacji prędkośći 3 stopnie regulacji prędkośći 3 stopnie regulacji prędkośći
Skuteczność* Brak danych Brak danych Brak danych Usuwa 100% więcej przebarwień w 1 tydzień Zapewnia 7x zdrowsze dziąsła w 2 tygodnie Usuwa do 10x więcej płytki nazębnej, zapewnia 7x zdrowsze zęby w 2 tygodnie
Dodatki / Technologie Brak Brak Quad Pacer**** Quad Pacer**** Quad Pacer**** Bluetooth, aplikacje na Smartfona, Quad Pacer****

* Dane cenowe na podstawie www.mediamarkt.pl

** Czas pracy baterii podany przy założeniu użytku 2 razy dziennie po 2 min.

*** Skuteczność odniesiona jest do zastosowania szczoteczki manualnej.

**** QuadPacer – program informujący o zakończeniu mycia jednej części jamy ustnej po czasie 30s.

 

Jak widać, rozpatrując jedynie parametry, można dojść do wniosku, że wszystkie przedstawione modele są do siebie podobne. Co ciekawe, zaprezentowane najtańsze modele mniej popularnych marek charakteryzują się lepszymi parametrami, niż tańsze modele szczoteczek Philipsa. Zatem, należy uznać, iż nie ma sensu przepłacać w przypadku tańszych szczoteczek.

W przypadku droższych szczoteczek pojawia się już dosyć istotna różnica. Pomijając atrakcyjny i estetyczny wygląd, posiadają one różne tryby, które można stosować w zależności od potrzeb, czy upodobań. Najdroższa z zaprezentowanych szczoteczek, posiada również aplikację na Smartfona, która informuje użytkownika o lokalizacji, nacisku i ścieraniu podczas mycia zębów, co wpływa na poprawę techniki szczotkowania, a tym samym na wzrost efektywności. Do zestawu ze szczoteczką dołączane są także specjalne główki, które dopasowują się do kształtu zębów i dziąseł. Co więcej, w przypadku konieczności wymiany główki szczotki – użytkownik zostanie poinformowany o tym fakcie poprzez komunikat na panelu, znajdującym się na szczoteczce. Baterię ładuje się indukcyjnie w wyspecjalizowanej szklance. Osoby podróżujące mogą zabrać ze sobą dołączane do zestawu etui, posiadające kabel USB, który po podłączeniu do szczotki, również umożliwi naładowanie baterii.

Należy zwrócić także uwagę, iż główki szczotek, prędzej czy później, ulegną zużyciu. Biorąc pod uwagę dominację szczoteczek Philips Sonicare, trzeba się spodziewać, iż wymienne części tej marki będą bardziej dostępne, niż pozostałe. Jednakże konieczne jest zwrócenie uwagę na cenę takiej wymiennej główki – koszt jednej sztuki to około 50 zł.

Rozpatrując jednak skuteczność szczotek sonicznych, tych droższych i tych tańszych, trzeba zauważyć, że mają one dużo bardziej pozytywny wpływ na zdrowie jamy ustnej, niż tradycyjne szczoteczki manualne. Obecnie na rynku dostępne są szczoteczki z pełnej przedziału cenowego, co pozwala dopasować potrzeby i możliwości finansowe potencjalnego użytkownika. Warto też zainwestować w swój uśmiech, gdyż jest to osobista wizytówka każdego z nas, oraz inwestycja, która szybko się zwróci.

Uniwersytet Zdrowego Uśmiechu

W Polsce ponad 50% dzieci w wieku 3 lat ma zęby z ubytkami próchnicowymi. Co zrobić, aby zęby mleczne były zdrowe, a późniejszy nastolatek nie był szczerbaty?

Vivadental sp. z o.o wraz z Fundacją dla Dzieci Vivadental rozpoczynają realizację zadania z zakresu zdrowia publicznego, prowadzonego w ramach Gdańskiego Programu Promocji Zdrowia i Przeciwdziałania Chorobom Cywilizacyjnym na lata 2017-2020 oraz Gdańskiego Programu Ochrony Zdrowia Psychicznego na lata 2016-2020.

„Uniwersytet Zdrowego Uśmiechu” to program skierowany do dzieci z gdańskich przedszkoli publicznych. Celem głównym jest edukacja prozdrowotna i profilaktyka próchnicy podnosząca świadomość dbania o higienę jamy ustnej wśród gdańskich przedszkolaków. Opierając się danych zawartych w przygotowanym przez Ministerstwo Zdrowia dokumencie „Monitorowanie stanu zdrowia jamy ustnej populacji polskiej w latach 2013-2015” w Polsce ponad 50% dzieci w wieku 3 lat ma zęby z ubytkami próchnicowymi.

Z badań ankietowych wynika, że ponad 60% matek dzieci w wieku 3 lat nie było z dzieckiem u stomatologa. U Pacjentów w wieku 5 lat stwierdza się średnio około 5 zębów z nieleczonymi ubytkami próchnicowymi, a odsetek dzieci w wieku 5 lat bez próchnicy nie przekracza 20%. Powyższe dane, własne doświadczenie 25 lat działalności stomatologicznej kliniki Vivadental oraz brak stałej opieki stomatologicznej w większości przedszkoli to powody, dla których powołujemy „Uniwersytet Zdrowego Uśmiechu”.

Biorąc pod uwagę wiek dzieci (3-5 lat) chcemy małym studentom przekazać informacje w formie jak najbardziej atrakcyjnej, dzięki której zostaną na dłużej zapamiętane. I tak planujemy zaprosić gdańskie przedszkolaki do Teatru Miniatura na udział w interaktywnym spektaklu „Improla la”, którego bohaterowie będą przekonywali jak ważne jest dbanie o zdrowe zęby. Następnie zaplanowaliśmy dwie wizyty w przedszkolach: zespoły medyczne w składzie higienistka i studenci stomatologii gdańskiego GUM-edu, przeprowadzą przeglądy stomatologiczne (wg uzyskanych wcześniej zgód rodziców) oraz pogadanki, połączone z praktyczną nauką właściwego mycia zębów. Przeglądy odbędą się w bezpiecznym, znanym dzieciom środowisku pod opieką wychowawców. Wyniki przeglądu zostaną przekazane rodzicom w Indeksie Zdrowego Uśmiechu. Ta forma publikacji będzie zawierała niezbędne informacje dla rodziców, miejsce na potwierdzenie wizyty adaptacyjnej u stomatologa oraz kalendarz mycia zębów przez dziecko. Podczas drugiej wizyty, w oparciu o dane z Indeksów, omówione zostaną z dziećmi postępy we właściwym dbaniu o zdrowe, piękne zęby.

Projekt będzie trwał do końca 2017 roku. Diagnostyką i edukacją zostanie objętych 450 gdańskich przedszkolaków. Bardzo liczymy na powodzenie przedsięwzięcia i możliwość jego kontynuacji w kolejnych latach.

Patronatu Honorowego udzielił Rzecznik Praw Dziecka oraz Polskie Towarzystwo Studentów Stomatologii oddział Gdańsk.

Tekst: Jolanta Leśniewska

Program sfinansowano ze środków Gminy Miasta Gdańska

Zapraszamy na stronę:
www.przedszkola.vivadental.pl

Pod żaglami STS Gen. Zaruski

W twardym, żeglarskim trudzie hartują się charaktery” powiedział gen. Mariusz Zaruski. To motto towarzyszyło kandydatom na wilków morskich podczas rejsu integracyjnego żaglowcem imienia Generała.

Szukając ciekawego pomysłu na zintegrowanie chociaż części podopiecznych Fundacji dla Dzieci Vivadental, dość szybko na pierwszy plan wysunął się wątek morskiej przygody. Skoro mamy szczęście mieszkać nad morzem, możemy liczyć na życzliwość Gdańskiego Ośrodka Sportu i jest szansa skorzystania ze wspaniałego żaglowca, to tylko cumy rzuć, wietrze w żagle wiej i stopy wody pod kilem! W piątek 9 czerwca na trapie stanęło 27 osób, młodzież z Gdańskiego Pogotowia Opiekuńczego, słupskich domów dziecka oraz podopiecznych Fundacji Obudź Nadzieję.

Wszyscy uczestnicy rejsu są lub będą pod opieką stomatologiczną Fundacji dla Dzieci Vivadental, a wspólny dzień pod żaglami był świetna okazją do poznania się w innych okolicznościach niż fotele w gabinetach stomatologicznych Kliniki Vivadental.

Pogoda sprzyjała, firma Promostars zadbała o ciepłe kurtki i polary, a Neptun o łagodną falę, tak więc ponad 5-cio godzinny rejs po Zatoce Gdańskiej przebiegł bez przeszkód. Na nudę nie było szans, ponieważ każdy adept żeglarstwa uczestniczył w pracach pokładowych.

– Jeśli złapią bakcyla mogą kiedyś wrócić na morze. Po takim jednodniowym rejsie dzieci wracają inne. Nierzadko potem same szukają dojścia do żeglowania. Wypożyczają kajaki, uczą się pływać, wracają na morze. Są przecież kluby żeglarskie gdzie można swoją przygodę kontynuować. Dziś przed wypłynięciem też przeprowadziliśmy małe szkolenie, tak by dzieci wiedziały w ogóle, o co chodzi z tym pływaniem – mówią Piotr Królak i Krzysztof Dębski z Gdańskiego Ośrodka Sportu i Fundacji Gen. Zaruski. Cieszymy się, że mogliśmy rozpocząć lato naszych podopiecznych w oryginalny sposób. I jak zawsze uśmiech na twarzach jest dla nas największą nagrodą. W przyszłym roku planujemy poszerzyć grono uczestników o wolontariuszy Fundacji, aby rozwinąć pełną integrację.

Tytułowe motto jest oczywiście nieco na wyrost, bo kilkugodzinny rejs wpływ na kształtowanie charakteru ma raczej niewielki. Jesteśmy jednak przekonani, że stwarzając okazję młodym ludziom do przeżycia czegoś nieoczywistego, innego, dajemy im możliwość odkrycia w sobie ciekawości świata. Mamy nadzieję, że ten rejs był okazją do nawiązania nowych przyjaźni, rozmowy z załogą być może zainspirują do dalszej przygody z żeglarstwem, a może po prostu będzie czym się pochwalić kumplom. Na pewno pozostaną fajne wspomnienia, a na ile będą ważne w dorosłym życiu, pokaże przyszłość.

Dziękujemy Miejskiemu Ośrodkowi Sportu w Gdańsku oraz Załodze jednostki za umożliwienie tej świetnej żeglarskiej przygody.

Do zobaczenia za rok!

Tekst i foto:
Jolanta Leśniewska

C-Eye – innowacyjny system

C-Eye® to innowacyjny system wykorzystujący śledzenie ruchu gałek ocznych, aby umożliwić komunikację, wesprzeć diagnozę i rehabilitację osób po urazach, udarach, wybudzonych ze śpiączki i w innych ciężkich stanach neurologicznych.

Jak ocenić stan świadomości Pacjenta, który nie mówi, nie porusza kończynami,
ani nawet nie jest w stanie posługiwać się mimiką?

Często jedyną możliwością jest obserwowanie oczu Pacjenta – dzięki analizie ruchów gałek ocznych otwiera się kanał komunikacyjny, który nie tylko pozwoli Pacjentowi na wyrażenie swoich potrzeb, ale przede wszystkim umożliwi przeprowadzenie zobiektywizowanej oceny stanu świadomości, jak również umożliwi prowadzenie terapii poznawczej poprzez wykonywanie różnego rodzaju zadań, których rozwiązywanie ćwiczy, stymuluje mózg.

Pozwala na to właśnie C-Eye, którego nazwa pochodzi od ang. Consciousness Eye – „oko świadomości”. System C-Eye został opracowany i jest produkowany przez gdańską firmę AssisTech Sp. z o.o., która z powodzeniem już od 3 lat wdraża swoje rozwiązanie zarówno do szpitali, klinik rehabilitacyjnych, ZOLi, jak również do domów Pacjentów. Wersja profesjonalna systemu C-Eye jest wykorzystywana m.in. w tzw. Klinice Budzik dla Dorosłych przy Uniwersytecie Warmińsko-Mazurskim w Olsztynie, czy w Collegium Medicum w Bydgoszczy, jako narzędzie do terapii logopedycznej i poznawczej Pacjentów. Oprócz placówek publicznych C-Eye funkcjonuje również w wielu prywatnych ośrodkach rehabilitacji neurologicznej.

Urządzenie składa się z kamery na podczerwień wbudowanej w specjalistyczny komputer z monitorem i programu komputerowego, który pozwala określić miejsce, na które dokładnie patrzy Pacjent. Na ekranie wyświetlają się ikony, zdjęcia lub zapisane zdania. Żeby wybrać jedno z nich, Pacjent musi przez określony czas (np. 2 s) skupić wzrok na danym obrazku. Tylko tyle? Aż tyle. Dla osób z uszkodzeniem mózgu to początkowo wielki wysiłek. Ale dzięki temu mogą się rehabilitować i co bardzo ważne – komunikować się ze światem.

Podczas ćwiczeń Pacjent proszony jest o zaznaczenie wzrokiem wybranej odpowiedzi na zadane pytanie. Żeby mieć pewność, że celowo wybrał daną ilustrację bądź zdanie, terapeuta przestawia kolejność wyświetlanych treści i ponownie powtarza polecenie. Pobudzany w ten sposób mózg zaczyna pracować. Konsekwencją jest odblokowanie uśpionych do tej pory ośrodków lub budowanie nowych połączeń odpowiedzialnych za poszczególne funkcje w mózgu, w tym za wzrok i słuch, mówienie (lub mowę) i poznawanie.

– Niećwiczona ręka czy noga przestaje działać. Tak samo jest z mózgiem – tłumaczy dr Agnieszka Kwiatkowska z Centrum Neurorehabilitacji Epimigren w Osielsku. Tkanka nerwowa tworząca mózg jest niezwykle plastyczna. Komórki nerwowe mogą tworzyć nowe połączenia, które pozwalają przejąć funkcje uszkodzonych obszarów. Warunkiem jest ich odpowiednie systematyczne pobudzanie. Tymczasem pacjenci w tzw. stanie UWS (stan niereaktywnego czuwania), którzy są przytomni, ale z powodu braku kontaktu – są uważani za osoby nieświadome – latami pozostawieni są w bezczynności. – Zamartwiają się tylko losem swoim i bliskich. Praca z C-Eye skutecznie ich pobudza. Systematycznie prowadzona rehabilitacja może doprowadzić do odzyskania utraconych funkcji mózgu – tłumaczy specjalistka.

Według teorii darwinizmu neuronalnego G. Edelmana, istnieje ciągła potrzeba stymulacji centralnego układu nerwowego w celu zapobieżenia rozpadowi rzadko używanych połączeń synaptycznych między komórkami nerwowymi. Tak więc, C-Eye może być skutecznym narzędziem rehabilitacji neurologicznej, które nie tylko przyczyni się do zachowania istniejących połączeń nerwowych, ale także wskutek stymulacji będzie wspierał powstawanie nowych połączeń, a tym samym zwiększenie sprawności intelektualnej osób, pracujących z C-Eye na co dzień.

-Dzięki naszemu urządzeniu w wielu rodzinach nastąpiły rewolucyjne zmiany – mówi dr inż. Bartosz Kunka, prezes AssisTech, i przytacza historię kobiety, która przez siedem lat żyła uznana za osobę w stanie wegetatywnym. Jej mąż intuicyjnie czuł, że żona go rozumie i szukał metod dotarcia do niej. Kiedy trafili do ośrodka pracującego z C-Eye, kobieta od razu nawiązała współpracę z urządzeniem i bezbłędnie wybierała logiczne odpowiedzi. Okazało się, że jest w stu procentach świadoma, przez tyle lat cierpiąc na zespół zamknięcia.

Od listopada 2017 r. AssisTech wspólnie ze specjalistami z Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego w Gdańsku będzie rozwijać system mediContact przeznaczony do komunikacji wzrokowo-dotykowej w warunkach oddziałów intensywnej terapii. Opracowany system ma znacząco usprawnić pozyskiwanie potrzebnych informacji o pacjencie – np. dotyczących lokalizacji, czy nasilenia bólu, jak również przyczyni się do wzrostu komfortu psychicznego i poczucia bezpieczeństwa Pacjentów przebywających w OIT.

Firma AssisTech szuka również partnerów do współpracy przy prowadzeniu badań naukowych i klinicznych dla wprowadzanych na rynek innowacyjnych rozwiązań.
AssisTech Sp. z o.o.
tel. 537 446 406,
kontakt@assistech.eu
www.assistech.eu

Wady wzroku w XXI wieku

Oko ludzkie to jeden z najmniejszych narządówczłowieka. Pomimo swoich niewielkich rozmiarów – masy zaledwie 7g, długości 23-24mm i objętości 6,5 cm³ odgrywa bardzo ważną rolę w naszym organizmie. Jest narządem zmysłów, odbierającym bodźce świetlne i przesyłającym je do mózgu, który przetwarza je na obraz. Należy pamiętać, że ten narząd, jak każdy inny, nie jest idealny. Wraz z rozwojem i starzeniem się organizmu może nabyć wielu schorzeń.

Wady wzroku 

Wady wzroku, inaczej wady refrakcji, są powszechnym problemem dotykającym około 80% społeczeństwa. Najczęstszymi ich powodami są nieprawidłowości w budowie tkanek oka. Aparat wzroku o zaburzonej anatomii jest niemiarowy, nie skupia wiązki promieni świetlnych przechodzących przez struktury oka w odpowiednim miejscu na siatkówce, co skutkuje powstawaniem nieprawidłowego obrazu. Elementy wchodzące w skład aparatu optycznego oka to rogówka, soczewka i ciało szkliste. Najczęstszą etiologią wad wzroku są odchylenia w budowie tych struktur.

Nadwzroczność (hyperopia) to jedna z najczęściej występujących wad wzroku. Powodami nadwzroczności są zbyt mała długość osiowa gałki ocznej, a także odchylenia w rozmiarach soczewki bądź rogówki. Objawia się zamglonym widzeniem, głównie z bliska oraz z daleka. Należy pamiętać o istnieniu nadwzroczności fizjologicznej, która dotyczy dzieci, a zmniejsza się wraz ze wzrostem gałki ocznej. Nadwzroczność u osób młodych jest rzadko wykrywana. Nieduża hyperopia jest przez osoby młode kompensowana napięciem akomodacji. Ostrość wzroku jest wtedy pełna, jednak po czasie pojawiają się bóle oczu, ich zmęczenie, łzawienie, bóle głowy, czy zez u dzieci. Z taki objawami młodzi nadwzroczni pacjenci najczęściej trafiają do okulisty, który pierwszy raz rozpoznaje im wadę wzroku. Nadwzroczność korygujemy soczewkami skupiającymi, tzw. Plusami (+).

Gdy nasza gałka oczna jest za długa w wymiarze osiowym, mamy do czynienia z krótkowzrocznością (myopią). W jej etiologii upatruje się także patologie w budowie soczewki czy rogówki. Zamglone widzenie do dali, pogorszenie widzenia o zmierzchu i w nocy, mrużenie oczu przy patrzeniu do dali, czy czołowe bóle głowy to syndromy krótkowzroczności. W leczeniu myopii stosujemy soczewki rozpraszające – minusowe (-). Oko krótkowzroczne jest narażone na wiele patologii. Zwiększony wymiar gałki ocznej powoduje rozciągnięcie i rozrzedzenie jej struktur, zwłaszcza siatkówki. Osoby z wysoką krótkowzrocznością (>-6.0 Dioptrii) są w grupie ryzyka chorób takich jak otwory, przedarcia, odwarstwienia siatkówki czy patologie plamki, które późno rozpoznane, czy nie leczone mogą prowadzić do ślepoty.

Astygmatyzm, inaczej niezborność to częsta wada wzroku, która może towarzyszyć myopii czy hyperopii, ale też występować samodzielnie. Jej powodem jest zaburzona symetria obrotowa oka. Elementy optyczne oka niezbornego, tj. rogówka czy soczewka nie są idealnie symetryczne względem jego osi, co skutkuje nieostrym widzeniem w pewnych obszarach obrazu. Pacjenci z astygmatyzmem zgłaszają zamglone widzenie do dali i bliży, różnice w grubości czy ostrości linii pionowych w stosunku do poziomych. Mogą pojawiać się także bóle głowy oraz mrużenie oczu w celu uzyskania ostrzejszego obrazu. Astygmatyzm koryguje się soczewkami cylindrycznymi o odpowiedniej mocy, a także ustawionymi w odpowiedniej osi. Dobór parametrów soczewki cylindrycznej jest indywidualny dla każdego Pacjenta. Wykorzystuje się do tego specjalistyczny sprzęt i wykonuje odpowiednie testy diagnostyczne.

Kolejną wadą wzroku jest starczowzroczność (presbyopia). Zaczyna się po 40. roku życia i związana jest z fizjologicznym starzeniem się naszego organizmu. Nasze soczewki wraz z wiekiem zmieniają swoją strukturę i tracą zdolność akomodacji. Pojawia się wtedy potrzeba noszenia okularów do czytania. U osób z nadwzrocznością ujawnia się ona wcześniej, z krótkowzrocznością – później. Starczowzroczność korygujemy soczewkami skupiającymi – Plusami. Okulary te jednak zakłócają widzenie do dali. Dobrym rozwiązaniem dla presbyopa są okulary dwuogniskowe – z dwiema mocami optycznymi, pozwalającymi korygować starczowzroczność, jak i wadę do dali. Komfortowym wyborem są także okulary progresywne, wieloogniskowe. Uwzględniają one odległości pośrednie, takie jak ekran komputera czy deska rozdzielcza w aucie. Pozwalają zastąpić kilka par okularów, jedną. Mają jednak swoje wady i zalety. Zaletą jest ostre widzenie na każdej odległości. Wadą – obraz widzenia w strefie pośredniej. Pacjent musi także nauczyć się patrzenia przez okulary progresywne. Okres adaptacji wynosi około trzy miesięce. Dla tych osób, które nie tolerują okularów wieloogniskowych, dobrym rozwiązaniem są tzw. okulary biurowe – okulary dwuogniskowe umożliwiające dobre widzenie z bliska oraz z odległości pośrednich, rozszerzonych nawet do 2-3 m. Nie korygują wady do dali, jednak mają szersze pole widzenia niż okulary progresywne.

Współczesne metody korekcji wad wzroku

Istnieje wiele metod korekcji wad wzroku. Od tej najstarszej – okularowej, po najnowocześniejszą laserową. Wybór zależy nie tylko od Pacjenta, ale także od kondycji jego oczu. Okulary są najstarszym i najpowszechniejszym sposobem korekcji. Już w starożytności udowodniono, że przez szkiełko umieszczone bezpośrednio przed okiem widzi się lepiej. Okulary w Europie pojawiły się w XVI wieku. Na przestrzeni stuleci stały się modne, a dzisiaj są noszone często tylko dla osiągnięcia walorów estetycznych. Obecnie istnieje wiele rodzajów soczewek okularowych, dokładnie korygujących niemal każdą wadę wzroku.

Ogromną konkurencją dla okularów stały się soczewki kontaktowe. Ich historia sięga także XVI wieku, jednak ich prototypy pojawiły się dopiero w latach 30. XX wieku. Soczewki kontaktowe to korekcja zakładana bezpośrednio na rogówkę (soczewki nagałkowe). Niestety nie każdy może je nosić. Istnieje wiele przeciwwskazań do ich stosowania. Są to między innymi patologie rogówki, czy procesy zapalne struktur oka. Ważne jest, aby pierwszy dobór tego typu korekcji wykonać w gabinecie okulistycznym, czy u przeszkolonego optometrysty. Nosząc soczewki kontaktowe należy pamiętać o przestrzeganiu zasad higieny, gdyż brak sterylności może prowadzić do poważnych konsekwencji – zapaleń rogówki, niegojących się owrzodzeń rogówki, czy jej perforacji, a leczenie tych schorzeń nierzadko może skończyć się przeszczepem rogówki. Sterylnie i prawidłowo użytkowane soczewki nie powinny stanowić zagrożenia dla naszych oczu. Są dobrym rozwiązaniem dla osób uprawiających sport, aktywnie żyjących, dla których noszenie okularów sprawia trudność.

Nowoczesną metodą korekcji wad wzroku w dzisiejszych czasach stała się laserowa korekcja wzroku. Metoda ta mimo, że nie jest już tak młoda, wciąż budzi wiele kontrowersji. Laserowa chirurgia refrakcyjna rozwinęła się w latach 90. XX wieku i proces ten trwa do teraz. Do wyboru jest kilka metod, w zastosowaniu których używa się wiele typów laserów. Znane są metody LASIK, Epi-LASIK, Femto-LASIK, Wavefront, PRK, LASEK, iLASIK i innych. Istotą zabiegu refrakcyjnego jest zmiana kształtu rogówki za pomocą lasera tak, aby uzyskać prawidłowe ogniskowanie światła na siatkówce. Procedury te dzielimy na powierzchowne i głębokie. Metody powierzchowne polegają na usunięciu nabłonka rogówki, który ulega naturalnej odbudowie po zabiegu. W metodach głębokich (np. LASIK) ze zrębu rogówki wytwarza się płatek o odpowiednim kształcie, który później ulega zrośnięciu i wygojeniu. W zależności od wyboru lasera i metody zabiegi refrakcyjne pozwalają pozbyć się krótkowzroczności nawet do -13.0 D, nadwzroczności rzędu +6 D oraz astygmatyzmu do 7 D.

Dostępna jest już także korekcja starczowzroczności. Pacjent, któryzdecyduje się poddać chirurgii refrakcyjnej przechodzi szereg badań kwalifikujących do zabiegu, m.in.: zbierany jest dokładny wywiad, dotyczący także chorób ogólnych, przeprowadzana jest ocena wielkości wady refrakcji (z rozszerzaniem źrenic), keratometria, pomiar szerokości źrenic, czy fundoskopia. Po zakwalifikowaniu Pacjenta pozostaje już przygotowanie do zabiegu. Sama procedura operacji jest bardzo krótka i nie powinna być bolesna. Trwa kilka sekund, a Pacjent odczuwa lekki dyskomfort w trakcie jak i po zabiegu. Rekonwalescencja pooperacyjna jest także błyskawiczna. Większość Pacjentów wraca do pracy na drugi dzień. Tylko w nielicznych przypadkach, w zależności od rodzaju i wielkości wady, konieczny jest kilkudniowy oszczędny tryb życia. Obecne metody laserowej korekcji wzroku pozwalają wyeliminować wadę prawie do zera, bez ponownego narastanie wady. Należy pamiętać jednak, że w przeciwności do lasera, naszego organizmu nie da się zaprogramować. Pacjent musi mieć świadomość, iż wszystkiego nie da się przewidzieć, a ryzyko wystąpienia powikłań, nawrotu wady czy pojawienia się nowej, a także niemożności pozbycia się jej całkowicie, istnieje zawsze. Zdarza się to u nielicznej grupy Pacjentów. W dobie dzisiejszej techniki, efekty laserowej korekcji wzroku są coraz bardziej zdumiewające i zadowalające.

Lek. med. Olimpia Zacharek
Katedra i Klinika Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego
olimpiazacharek@gumed.edu.pl

Personalizowany Program Profilaktyki Onkologicznej i Sercowo-Naczyniowej (PROFIL-MED)

DLACZEGO WARTO WYKONYWAĆ BADANIA PROFILAKTYCZNE

Zachorowalność na choroby cywilizacyjne, w tym głównie na choroby nowotworowe oraz choroby naczyń i choroby mięśnia sercowego stale wzrasta. Szczyt zachorowania przypada na 50-60 rok życia, ale początków choroby nowotworowej należy szukać już kilka lat wcześniej. Wystąpienie objawów chorobowych świadczy zazwyczaj o rozległych zmianach narządowych lub znacznym zaawansowaniu miejscowym choroby. Świadomość istniejącej choroby, proces terapeutyczny, niepewne wyniki leczenia są przyczyną depresji, spadku efektywności w pracy zawodowej, problemów finansowych i osobistych. Nowoczesne badania diagnostyczne umożliwiają, w połączeniu z doświadczeniem lekarzy specjalistów, wczesne wykrycie chorób nowotworowych i sercowo-naczyniowych na etapie, gdy często jest możliwość ich całkowitego wyleczenia lub uniknięcia rozwoju do zmian trudnych lub niemożliwych do terapii.

ZAKRES BADAŃ PROFILAKTYCZNYCH PROGRAMU PROFIL-MED

Zakres badań, opracowany na potrzeby Programu, osobnych dla kobiet i mężczyzn, obejmuje najczęstsze nowotwory, stanowiące odpowiednio 90% i 85% wszystkich umiejscowień. Badania profilaktyczne obejmują nowotwory skóry (czerniak, rak skóry), układu pokarmowego (przełyk, żołądek, jelito grube z odbytnicą, wątroba, trzustka, pęcherzyk żółciowy), układu oddechowego (płuca, krtań), układu moczowego (nerki, pęcherz moczowy), układu płciowego (kobiety: piersi, narząd rodny; mężczyźni: prostata), mięsaki tkanek miękkich kończyn i przestrzeni zaotrzewnowej. W zakresie oceny zagrożeń chorobami sercowo-naczyniowymi badania są ukierunkowane m.in. na niewydolność i chorobę niedokrwienną mięśnia sercowego, zaburzenia rytmu serca, przetrwały otwór przegrody międzyprzedsionkowej (częsta przyczyna udarów niedokrwiennych mózgu), niewydolność żylna, miażdżyca naczyń krwionośnych, hipercholesterolemia, choroba nadciśnieniowa i wiele innych. Każdy badany jest oceniany także pod kątem ogólnego stanu zdrowia, zaburzeń metabolicznych (m.in. cukrzyca, otyłość, zaburzenia funkcji tarczycy).

JAKOŚĆ BADAŃ I KONSULTACJI MEDYCZNYCH

Wszystkie badania są wykonywane z wykorzystaniem nowoczesnego sprzętu medycznego zaś ocena i interpretacja badań jest dokonywana przez lekarzy specjalistów, będących autorytetami w swojej dziedzinie, z wieloletnim stażem klinicznym.

INDYWIDUALIZACJA I LOGISTYKA BADAŃ

Wykonując badania w ramach Programu PROFIL-MED mamy świadomość, że mogą one zdezorganizować czas, który jest przeznaczony na pracę, odpoczynek, kontakty rodzinne. Mając to na uwadze wszystkie terminy badań są ustalane indywidualnie, z uwzględnieniem osobistych wymagań osoby badanej tak, aby w jak najmniejszym stopniu zaburzały naturalny, istniejący rytm codziennych zajęć.

POSTĘPOWANIE W PRZYPADKU STWIERDZENIA ZMIAN
CHOROBOWYCH

Postępowanie diagnostyczno-terapeutyczne po wykryciu jakiejkolwiek patologii w ramach Programu PROFIL-MED jest naturalną jego kontynuacją. Niezwłocznie jest wdrażane odpowiednie postępowanie na najwyższym poziomie konsultacyjno-terapeutycznym. Postępowanie to jest indywidualizowane, z całkowitym zachowaniem standardów medycznych niezbędnych dla prawidłowego prowadzenia procesu leczniczego.

POUFNOŚĆ I OCHRONA DANYCH OSOBOWYCH

Wszelkie badania, konsultacje i ich wyniki są objęte tajemnicą lekarską. Lekarz dodatkowo zobowiązuje się do zachowania poufności danych w stosunku do osób trzecich. Wszelkie ustalenia w tym zakresie dotyczą WYŁĄCZNIE relacji lekarza prowadzącego badania w ramach Programu PROFIL-MED a osobą badaną.

Pomysł i opracowanie Programu
PROFIL-MED: prof. Tomasz Jastrzębski (specjalista chirurgii ogólnej i onkologicznej)
KONTAKT I REJESTRACJA:
PROGRAM PROFIL-MED
Medgart – Centrum Medyczne
ul. M. Skłodowskiej-Curie 3
80-210 Gdańsk
tel.: (58) 55 07 333

Internet w Polsce ? skąd przyszedł, dokąd idzie?

Artykuł ukazał się w II wydaniu ?Magazynu Vivadental-Technologie dla Zdrowia i Piękna?

Początki Internetu na świecie

sięgają lat 60? ubiegłego wieku, ale na dobre zaczął on funkcjonować dopiero pod koniec lat 80?. Przez ponad 30 lat zdążył stać się narzędziem codziennego użytku. Bawi i uczy. Zbliża ludzi. Ale także oddala ich o siebie. Znane jest powiedzenie ? w sieci masz wielu przyjaciół, ale żadnego prawdziwego.

Zapewne niewielu z nas nie wie, że pierwotna koncepcja Internetu została stworzona w Stanach Zjednoczonych na potrzeby militarne w czasach zimnej wojny. Już wtedy transmisja danych uważana była za kwestię kluczową. Krokiem milowym w rozwoju okazał się zaś eksperyment akademicki na uniwersytecie UCLA (Kalifornia). W ramach doświadczeń zrezygnowano z pomysłu budowy sieci zasilanej przez 1 komputer centralny, na rzecz sieci, tzw. rozproszonej. Oznaczało to, że nawet w przypadku uszkodzenia jednej z części sieci, mogłaby ona wciąż funkcjonować, co z punktu widzenia strategii militarnej miało wartość fundamentalną.

Pomimo sukcesów badawczych, Internet został wprowadzony do amerykańskiej armii dopiero w 1983 roku. To wydarzenie zdynamizowało jego rozwój i nadało mu popularności. Szybko stał się technologią cywilna. Z czasem Internet zaczęto używać na wyższych uczelniach, a w końcu z jego możliwości zaczęły korzystać osoby prywatne, a później także firmy i przedsiębiorstwa.

Internet w Polsce

zadebiutował 17 sierpnia 1991 roku. Wtedy to Rafał Pietrak, pracownik Wydziału Fizyki UW, wysłał pierwszego e-maila w protokole TCP/IP. Ta historyczna transmisja odbyła się z budynku Wydziału Fizyki UW z ul. Hożej 74 przez Centrum Informatyczne UW (pokój nr 3 CIUW) do Kopenhagi.  W następnym roku, dzięki pierwszemu dostawcy firmie ATM SA, Internet odkryli pierwsi polscy użytkownicy. Wcześniej jeszcze, 15 lutego 1990 roku, organizacja COCOM zniosła ograniczenia związane z technologiami komputerowymi dla Polski i innych krajów bloku wschodniego, który w tym czasie przestał istnieć. COCOM – Coordinating Committee for Multilateral Export Controls, czyli Komitet Koordynacyjny Wielostronnej Kontroli Eksportu skupiający USA i wysokorozwinięte kraje Europy Zachodniej, Japonii i Australii, nakładał embargo na przepływ zaawansowanych technologii.

Początkowo, co oczywiste, chętnych na usługi internetowe było niewielu, jednak pod koniec XX wieku liczba użytkowników urosła do 3 mln, zaś w 2015 wyniosła już 25,7 mln (66,8%). Jest to spora liczba, szczególnie, gdy pod uwagę weźmie się strukturę wiekową ludności w Polsce, według której w naszym kraju żyje obecnie około 29,6 mln ludzi w wieku od 6 do 65 lat.

Znaczną dynamikę rozwoju Internetu w Polsce zawdzięczamy krajom, w których funkcjonował on już wcześniej (w szczególności Stany Zjednoczone), dzięki którym możliwe było czerpanie wzorców i wdrażanie ich w naszym kraju. Użytkownicy Internetu zza oceanu bardzo dobrze wykorzystywali możliwości, jakie stwarzała sieć. Chociażby w komunikacji.

 

Telefonia mobilna

Jako komplementarne rozwiązanie, rozwijała się równolegle. Z początku użytkownicy przenośnych telefonów musieli liczyć się ze sporymi rachunkami za rozmowy. Wszak świat znał już od dawna praktycznie bezpłatną pocztę e-mail, jednak forma korespondencji była wtedy dosyć toporna, jeżeli miało się zamiar odbyć luźną pogawędkę z przyjacielem o niczym.

Kwestią czasu było stworzenie narzędzia, służącego do sprawnej komunikacji. W ten sposób powstały komunikatory internetowe, przystępne dla użytkowników i pozwalające na ciągłą oraz, przede wszystkim, szybką, a następnie mobilną,  wymianę informacji.

Gadu-Gadu

to najbardziej bodaj rozpoznawalny program tego typu w Polsce, który został stworzony przez Łukasza Foltyna. Komunikator zaraz po wprowadzeniu cieszył się bardzo dużym zainteresowaniem. Już w dniu oddania do użytku (15 sierpnia 2000 r.) w bazie danych zarejestrowało się 10 000 użytkowników. Osobom, korzystającym z Gadu-Gadu do gustu przypadła prostota obsługi oraz niezliczona ilość tzw. emotikonów, czyli obrazków wyrażających emocjonalne nastawienie wiadomości. Użytkownicy z pewnością jeszcze długo będą pamiętać charakterystyczny dźwięk, towarzyszący przychodzącej wiadomości?

Skype

mający premierę w roku 2003 cieszy się dotąd równie sporym uznaniem . To kolejny krok na drodze  internetowych konwersacji. Rozszerzeniem w stosunku do pozostałych komunikatorów okazała się możliwość prowadzenia video-rozmów. O powodzeniu Skype?a w naszym kraju niech świadczy fakt, iż w 2008 roku liczba użytkowników programu wynosiła 4 mln, co stawiało Polskę na 3 miejscu, zaraz po USA i Chinach, pod względem popularności na świecie. Dane z 31 grudnia 2010 mówią, że Skype miał na tamtą chwilę ponad 663 miliony zarejestrowanych użytkowników.

Skype zdecydowanie zbliżył ludzi. Video-rozmowy na znaczną odległość, w tym zagraniczne, stały się możliwe. Z pewnością większość osób pracujących w obcym państwie używało tego komunikatora w celu połączenia z utęsknioną rodziną.

Choć twórcy programu osiągnęli już wiele, to Skype nieustannie ewoluuje, dając użytkownikom coraz więcej udogodnień. Program można już pobrać w formie aplikacji mobilnej, a od niedawna istnieje także możliwość prowadzenia grupowych rozmów wideo, czyli wideo-konferencji.

Facebook

to jednak absolutny lider portali społecznościowych, tzw. social media. Serwis ten pozwala nie tylko na komunikowanie się pomiędzy użytkownikami, ale pozwala również na swego rodzaju autoprezentację, poprzez utworzenie profilu, a także mikrobloga, poprzez publikowanie postów.

Co ciekawe, początkowo twórcy Facebooka, grupa studentów Uniwersytetu Harvarda na czele z Markiem Zuckenbergiem, mieli wizję stworzenia portalu dla studentów, dzięki któremu możliwa byłaby wymiana informacji oraz przedłużanie zawartych podczas studiów znajomości. Zaledwie po 2 tygodniach funkcjonowania, aż 2/3 studentów posiadało konto w serwisie. Widząc niesamowity potencjał, autorzy zdecydowali się na szybką ekspansję portalu, nie ograniczając się jedynie do murów uczelni.

Facebook zdobył świat.

jest dość śmiałą tezą, ale?w 2015 roku użytkowników portalu było już 1,5 mld, logujących się przynajmniej raz w miesiącu, a niemal 1 mld, logujących się codziennie. Oznacza to, że z portalu każdego dnia korzysta co siódma osoba na świecie. W Polsce zaś liczba użytkowników Facebooka wynosi 13,7 mln, z czego aż 6 mln to osoby w przedziale wiekowym 13-25 lat.

Idąc z duchem rozwoju telefonii mobilnej, od pewnego czasu Facebook dostępny jest w formie aplikacji mobilnych, na smartfony i tablety. Jaki radzi sobie ów aplikacja? Wśród wszystkich programów dostępnych na system iOS stanowi nr 1 w liczbie pobrań, zaś na system Android znajduje się w pierwszej 5. Warto dodać, że w celach prowadzeniu czatu w ramach korzystania z programu, wprowadzono osobną aplikację o nazwie Facebook Messenger, która również zajmuje wysokie miejsca w zestawieniach.

Co więcej, coraz częściej konta na portalu zakładane są w celach komercyjnych. Prywatne przedsiębiorstwa bardzo chętnie korzystają z okazji, aby dotrzeć do potencjalnych klientów, mając oczywiście na uwadze ilość osób, które skupia społeczeństwo Facebooka. Tak więc, poza stronami mniejszych firm, czy mniej znanych marek, łatwo znaleźć można także afisze największych korporacji.

Sukces Facebooka nie polega jedynie na niesamowitej popularności. W 2014 roku spółka akcyjna Facebook zaliczyła zysk netto na poziomie niespełna 3 mld dolarów, zaś aktywa spółki wyceniane są na ponad 40 mld dolarów, do czego dochodzi również kapitał własny na poziomie 36 mld dolarów. Obecnie Facebook zatrudnia także ponad 9000 pracowników. Stawia to firmę w grupie najbardziej wydajnych na świecie.

Przy okazji, warto również wspomnieć o polskim odpowiedniku Facebooka, który przez pewien czas cieszył się niesamowitym wręcz uznaniem. W ciągu 4 lat działalności, w 2010 roku, na portalu nasza-klasa.pl istniało około 14 mln kont, zatem nieco więcej, niż obecnie wynosi wynik Facebooka.

Instagram i Snapchat

To aplikacje, które ostatnimi czasy zrobiły prawdziwą furorę. Są oparte na nieco innej formie komunikacji. To portale społecznościowe, popularne zwłaszcza wśród młodzieży, na których użytkownicy prześcigają się w dokumentowaniu swojego życia, wstawiając niezliczone ilości zdjęć. Okazało się też, że korzystając z tych aplikacji, można zarabiać pieniądze. Bardzo często da się zauważyć, jak bardziej znani użytkownicy, posiadający wielu tzw. followersów, reklamują różnorodne produkty, od odzieży po przedmioty codziennego użytku, czy też gadżety.

Vlog

to blogi w wersji wideo. Możliwość takiej formy aktywności daje serwis YouTube, czyli największy w Internecie serwis skupiający prywatne nagrania. Publikacja odbywa się całkowicie bezpłatnie, a konto sprzężone jest z kontem pocztowym na G-mailu, cieszącym się również sporym powodzeniem.

Zamieszczane filmu typu vlog należą do bardzo często oglądanych, jednakże istnieją przeróżne kanały o rozmaitej tematyce. Krótko mówiąc, każdy może znaleźć coś dla siebie.

youtube.com

regularnie odwiedza zdecydowana większość internautów w Polsce i na świecie. Dostrzegając potencjał biznesowy, polskie firmy coraz częściej reklamują się w formie kilkunastosekundowych wstawek, umieszczanych przed docelowym filmem, który wybrał widz.

Co ciekawe, YouTube nagradza pieniężnie użytkowników w zależności od osiągnięcia pewnego poziomu wyświetleń ich filmów.

Internet wciąż ewoluuje

i nieustannie uzależnia nas. Powoli stajemy się jego niewolnikami. Jak ślepe owce wrzucamy do niego wszystko co się da, zdjęcia, reportaże z wakacji, informacje o rodzinie, co lubimy robić, co jemy, kto jest naszym przyjacielem… Internet więc wie i często nas informuje, w ile czasu dojedziemy do pracy, gdzie są sklepy w których lubimy robić zakupy,  co najlepiej oglądać w kinie i wiele jeszcze innych informacji. Jest jedno fundamentalne pytanie ? czy te informacje są bezpieczne?  Bo w Internecie wszyscy mogą mieć do nich dostęp. A jeśli bezkrytyczni użytkownicy nawigacji satelitarnych lądują w czarnych dziurach, to czy warto równie bezkrytycznie ufać wszystkiemu co znajdzie się w Sieci i jej samej?

Mgr inż. Filip Szycik
Dyrektor ds Badań Naukowych i Rozwoju Vivadental

Turystyka medyczna ?Tylko dla Orłów??

Artykuł ukazał się w II wydaniu „Magazynu Vivadental-Technologie dla Zdrowia i Piękna”

Turystyka medyczna to obszar mający niewyobrażalny potencjał, nie tylko dla biznesu, ale dla całego systemu społeczno-gospodarczego. Wydatki na leczenie, rozumiane także jako rehabilitacyjne i prozdrowotne nieustannie rosną. Zwiększa się komfort życia, żyjemy dłużej, chcemy jak najdłużej zachować młody wygląd. Jednocześnie spada liczba urodzeń i utrzymuje się niż demograficzny.  Społeczeństwo europejskie starzeje się w zastraszającym tempie i wygląda na to, że już za niedługi czas, być może jednego pokolenia, połowa z nas będzie miała więcej niż 60 lat. Będą więc rosły potrzeby związane zarówno ze zdrowiem, jak i z estetyką. Doświadczamy tego w naszym kraju już obecnie. W sytuacji, w której od lat rośnie popyt na zabiegi refundowane, co jest skutkiem wzrostu zachorowań, szczególnie na choroby cywilizacyjne, jednocześnie coraz popularniejsze stają się zabiegi z zakresu medycyny estetycznej. Publiczna służba zdrowia od dawna już nie nadąża za potrzebami pacjentów, a uwarunkowania prawne ograniczają do niej dostęp tym, którzy chcą za leczenie zapłacić. Także pacjentom z zagranicy. Wydaje się, że gorzej być nie może. W tym ciągłym spadku, system ochrony zdrowia wciąż otwiera się dla rozwiązań komercyjnych, którymi rządzą prawa wolnego rynku. Tym bardziej, że silnie zarysowana tendencja wzrostu popytu, utrzyma się raczej przez długie lata, żeby nie powiedzieć zawsze. Nie tylko w Polsce, ale w całej Europie.

W medycynę warto inwestować.

Z jednej strony to wyzwanie dla rodzimej służby zdrowia w odniesieniu do spełniania przypisanej społecznie funkcji. Przede wszystkim jednak  stoimy przed szansą rozwoju prywatnego sektora usług medycznych i ożywienia gospodarczego, jakiego dotąd nie było. Wysoki potencjał pierwotnych wydatków na leczenie, generuje bowiem cały szereg wtórnych efektów w całej gospodarce, przekładających się dosłownie na wszystko. Należą do nich wydatki na podróże, pobyt, wyżywienie, rozrywkę, kulturę, sztukę, różnego rodzaju usługi towarzyszące. Generuje to wzrost zatrudnienia, produkcji i handlu, a przez to wzrost PKB. Z takiej turystycznej dźwigni ?wakacyjnej? korzystają Włochy, Austria, czy Hiszpania.

Turystyka medyczna

może stać się macierzą naszego rozwoju. I choć słychać o niej coraz głośniej, w ostatnich latach stała się tylko sloganem, pustym jak wydmuszka. Wprawdzie w skali mikro zainteresowani osiągają pewne korzyści, ale odnosząc się do potencjału jakim dziś dysponują mikro i małe przedsiębiorstwa, a także szpitale, należałoby je określić jako połowiczne. Skala makro ?żeruje? na osiągnięciach indywidualnych graczy. Klastry i doliny co rusz odbywają spotkania, realizują jakieś ?wielkie? projekty, grupują przedsiębiorców i ściągają kasę. Ci co płacą, cieszą się, jak dzieci czekające na lizaka, że zaraz spadnie jakaś gwiazdka z nieba i co dzień z lotniska przyjeżdżać będzie autobus pacjentów.

Gdzie są ci pacjenci?

Zostają w domu, bo nic o nas nie wiedzą. Regionalne urzędy robią co mogą. Organizacje turystyczne również wykazują pewną aktywność. Są i tu, i tam, obstawiają targi, dni kultury polskiej, etc. Wydają mnóstwo pieniędzy.  Coś niby się dzieje.  Na razie jednak stoimy w miejscu. Jakoś na tym oceanie nikt nas nie zatopi, ale przecież nie o to chodzi. Kijkiem daleko nie powiosłujemy.

 

 

A w naszych hotelach?

gości pełen wysyp, więc większości hotelarzy nie zależy, aby w czasie hossy wspierać cenne inicjatywy zorientowane na ściąganie tych samych i kolejnych turystów, także w okresie posezonowym i przez cały rok. Na leczenie. Wcześniej ich to nie interesowało, dlaczego teraz ma? To nieodpowiedzialna krótkowzroczność. Dzisiaj nie czas zachłystywać się wynikami. Trzeba dostrzec  utracone szanse, zidentyfikować nisze i nie zapominać, że właśnie teraz budujemy swoją przyszłość.

Wiele dymu, ale ogniska nie widać

bo ciągle brakuje przemyślanych, długofalowych działań. W każdym biznesie pozycja na zasadzie ?wystarczy być? nie wróży sukcesu. Powstają kolejne strony internetowe w językach obcych, powstają portale mające ściągać pacjentów. I jeszcze te klastry, doliny i kto co tam jeszcze wymyśli, żeby załapać się na jakieś dofinansowanie. Kto z tych portali przyjeżdża? Nikt, albo ktoś, kto przypadkowo nadział się na jakąś stronę i zaryzykował. W każdym razie w większości rządzi tu czysty przypadek. Towar na internecie, to tylko pewna oferta, jak pudełka w sklepie. Każda zaś oferta wymaga czegoś, o czym w sumie dobrze wie każdy z nas. Promocji. Nie promując samego sklepu, pudełka szybko zajdą kurzem. I nic z tego nie będzie. Bo najważniejsza jest sprzedaż, rozumiana oczywiście jako lepsza niż gdzie indziej realizacja potrzeb nabywców, tych obecnych i przyszłych.

Gdańskie Lotnisko

szybko okazało się zbyt małe, więc w końcu, po wielu latach oczekiwania,  rozbudowano je. I już przekroczyliśmy 4 mln pasażerów. Dlaczego tak długo czekaliśmy z tą inwestycją? Ten czas to wiele utraconych szans i opóźniony rozwój. Kopenhaga obsługuje dziś 20 mln pasażerów, więc pewnie gdzieś w naszych skromnych marzeniach rodzi się plan na 8 mln, choćby na sam początek? Ale czy jak zwykle ma się on zasadzać na coraz tańszych przewoźnikach, zmniejszeniu bagażu podręcznego do rozmiaru portmonetki? Czy mamy wciąż szukać amatorów przelotu za cenę biletu do kina? Czy nie czas na stworzenie mechanizmów makroekonomicznych, które zaktywizują i zdywersyfikują turystykę? Być może będzie nim specjalny program pod kryptonimem ??. przygotowany przez Urząd Marszałkowski Województwa Pomorskiego. Zobaczymy?

Na razie drepczemy w miejscu, zamiast zrobić wielki skok do przyszłości. Nie po 8, ale po te 20 mln pasażerów. Bo nasze lotnisko to skądinąd dobry przykład jednostkowej inicjatywy, ale o kluczowym znaczeniu dla całego regionu. Większa liczba odwiedzających dała napęd na inwestycje. Popatrzmy, ile hoteli się zbudowało w ostatnich latach, ile przybyło miejsc noclegowych, przeróżnego rodzaju knajp, taksówek, czy kajaków na Motławie. A za tym poszły koncerty, festiwale, imprezy sportowe. Ściągają do nas światowe koncerny, aby tu w Trójmieście prowadzić swoje interesy.  Ilu ludzi znalazło zatrudnienie? I odnieśliśmy mały sukces. Rok ubiegły był pod tym względem wyjątkowy. Tak samo może być z ośrodkami medycznymi, zarówno tymi małymi, jak i szpitalami.

Stoimy przed wielką szansą

dywersyfikacji i rozwoju sektora medycznego i uzyskania w ten sposób nieprawdopodobnych efektów synergistycznych dla lokalnej gospodarki. Podobnie jak Włosi z turystyki wakacyjnej. Z resztą nie tylko. Czego brakuje? Polityki w skali makro. Przyjęcia za priorytet wykreowania  wśród społeczeństw europejskich mody na leczenie na Pomorzu i w Polsce. Budowania przewagi nie poprzez niższe ceny, bo to wygodna, ale mało wyszukana i najbardziej prymitywna droga. Prawdziwe wyzwanie to strategia przewagi poprzez wyższą jakość zarówno samego leczenia, jak i towarzyszącej jej atrakcyjnej oferty pobytowej. Promocji produktów, usług i wielowymiarowej atrakcyjności regionu. A mamy co zaoferować. Niższa na dzisiaj cena może być za to magnesem dla firm ubezpieczeniowych. Marketing i zarządzanie tak rozległym i wielosegmentowym projektem musi uwzględniać wśród lokalnych przedsiębiorstw nie tyle konieczność współdziałania i pewnej przychylności, bo to prawda oczywista. Ale specjalnych warunków wejścia w poszczególne obszary. Preferencji dla uczestników projektu i widzenia swoich lokalnych konkurentów, jako partnerów i stymulatorów własnego rozwoju.

Jest tylko jeden problem. Ktoś musi to wszystko ogarnąć, spoić ze sobą, wyznaczyć standardy, współdziałania dla dobra wspólnego dla osiągania indywidualnych korzyści.

Oferta medyczna

powinna być obecna nie tylko na powiązanych komunikacyjnie lotniskach, portach, dworcach, etc. Ale także u przewoźników oraz w hotelach, restauracjach i w e-przestrzeni. Szukając pacjentów na leczenie, otrzymamy klientów do hoteli, restauracji, taksówek. Taką ofertę trzeba najpierw stworzyć, ustalić kryteria, koszty uczestnictwa. Dzisiaj tracimy wielu pacjentów, bo po prostu o nas nie wiedzą. Jednocześnie przyjmujemy ich za i tak znacznie niższe stawki, lecz w warunkach niewspółmiernie lepszych, w których u siebie musieliby zapłacić wielokrotnie więcej. Poziom leczenia i wyposażenia naszych palcówek medycznych bije bowiem na głowę ich odpowiedniki w Wielkiej Brytanii, Norwegii, Francji, czy nawet w Niemczech i Szwecji. Wiemy to z obserwacji własnych oraz z opinii przyjeżdżających stamtąd pacjentów. Czasy się zmieniły, a w medycynie należymy dziś do światowej czołówki.

17828431 – empty nurses station in a hospital.

Potencjał polskich szpitali

jest praktycznie nie wykorzystany dla leczenia pacjentów komercyjnych, tak z zagranicy, jak i z Polski. Prawie wszystkie ograniczone są przez kluczowe dla swojego istnienia kontrakty z NFZ, uniemożliwiające wykorzystanie zasobów materialnych i osobowych poza funkcjonującym kontraktem. Jednocześnie coraz więcej szpitali dostrzega konieczność zmian w celu spełnienia najwyższych norm przyjmowania pacjentów-klientów. Jednak liderzy sami niczego nie zmienią, jeśli nie będzie sprzyjającej polityki. Wznieśmy się zatem nad te wszystkie przeszkody i polskie ?nie, bo nie?. Z lotu ptaka widać więcej, bo ta przestrzeń ?Tylko dla Orłów? przeznaczona jest właśnie dla nas. Stwórzmy warunki dla naszych lekarzy, aby swoimi umiejętnościami mogli umacniać lokalne biznesy i budować silną lokalną markę w światowej medycynie. Markę Pomorza.

Borys Szycik ? Autor Projektu VivaVoyage
Dyrektor Działu Marketingu Vivadental

Mail: borys.szycik@vivavoyage.pl

 

Po co właściwie ten mikroskop?

Mikroskop w leczeniu kanałowym powinien być standardem.

W Klinice Vivadental nader często przyjmujemy Pacjentów, którzy wcześniej poddali się leczeniu kanałowemu swoich zębów w gabinetach stomatologicznych, w których stosowano tradycyjne rozwiązania zabiegowe. Choć wywodzą się one z II połowy XX wieku, są przez wielu lekarzy praktykowane także dziś.

Jednak nieustannie rozwijająca się endodoncja dysponuje znacznie lepszymi rozwiązaniami.

Przebieg leczenia

Leczenie endodontyczne, potocznie zwane kanałowym,  polega na usunięciu martwej, często zakażonej tkanki, miazgi zęba czyli splotu naczyń i nerwów znajdujących się we wnętrzu korony i korzenia. To właśnie zakażenie lub obumarcie miazgi jest jedną z przyczyn bólu zęba, ale także pojawienia się zmian okołowierzchołkowych, w tym zaników kości wokół wierzchołka korzenia zęba, na skutek zapalenia wywołanego bakteriami lub samej obecności rozkładającej się tkanki w jamach zęba.

Następnym krokiem jest poszerzenie kanału i unicestwienie bakterii, które mogły pozostać na jego ścianach lub w jego drobnych rozgałęzieniach oraz szczelne wypełnienie kanału celem zamknięcia bakteriom drogi od korony, przez kanał do kości, w której ząb jest osadzony i dalej  do całego organizmu. Ostatnim etapem jest odtworzenie korony zęba.

Klęska, czyli o krok od sukcesu…

Ale jak się okazuje, w licznych przypadkach, takie leczenie dalekie jest od doskonałości i nie uzyskuje się efektu terapeutycznego w postaci gojenia się zmiany okołowierzchołkowej, albo wręcz dochodzi do pojawienia się takiej zmiany, mimo przeprowadzonego leczenia kanałowego. Często taki stan rozwija się  latami nie dając żadnych, najmniejszych nawet dolegliwości i tylko okresowo wykonane prześwietlenie zębów może ujawnić zakażenie, które toczy się w kości pod zębem.

Przyczyny widziane w powiększeniu

Oczywiście przyczyn takiego stanu rzeczy może być kilka, ale na czele znajdują się niedopełnione kanały, w których pozostawiona została zakażona bakteriami martwa tkanka. Trudno dziwić się, że jest to możliwe, skoro w wielu jeszcze przypadkach leczenie kanałowe odbywa się bez powiększenia, które umożliwia mikroskop zabiegowy lub lupy. Leczenie niemikroskopowe odbywa się niejako po omacku, po ciemku, nie widać bowiem wnętrza kanałów, zatem również ich zawartości. Nie ma możliwości oceny czy taki kanał został dostatecznie oczyszczony i czy na pewno nie pozostawiono wewnątrz jego światła resztek zakażonej tkanki.  Nie można również stwierdzić czy obecne są jakieś zachyłki, połączenia, boczne kanały, rozwidlenia. To tak jakby oczekiwać, perfekcyjnego posprzątania jakiegoś pomieszczenia, w którym zgaszono światło. Nie da się, szczególnie jeżeli znajdują się tam wnęki albo inne nieznane zakamarki.

Wskazania dla Pacjenta.

Niejednokrotnie brak  gojenia się zmiany przy korzeniach zęba staje się powodem jego usunięcia. Dlatego warto poddać się leczeniu z wykorzystaniem najnowocześniejszych technologii produktowych, procesowych i farmakologicznych. Warto zgłosić się wcześniej, sprawdzić i ewentualnie przeleczyć  ząb pod mikroskopem, w którym widać oczyszczaną przestrzeń, aby ustrzec się ekstrakcji i konieczności wykonania drogiego uzupełnienia protetycznego. To tak jakby w tym ciemnym pomieszczeniu zapalono światło nawiązując do wcześniejszego porównania.

 

A oto  jeden z takich wielu przypadków ?na granicy?

Pacjent zgłosił się do nas zaniepokojony treścią ropną uwalniającą się spod górnej jedynki, leczonej kiedyś  kanałowo, zaniepokojony perspektywą utraty tego szczególnie widocznego zęba.  Od razu zlokalizowałam klasyczną przetokę, czyli miejsce na dziąśle, przez które treść ropna wypływa z wnętrza kości. Pacjent przez lata ?spał spokojnie?, a ząb nie dawał żadnych dolegliwości. Trwało to do chwili, w której pojawił się wysięk ropny, czyli gromadzący się wewnątrz tkanek płyn, nie stworzył sobie miejsca, przez które mógł uwalniać się na zewnątrz.  Jak się okazało pierwotne leczenie kanałowe było prowadzone bez mikroskopu, więc lekarz nie mógł widzieć zwartości przestrzeni kanałów.  Wstępną diagnozę potwierdziła cyfrowa diagnostyka radiologiczna, która ujawniła miejsce infekcji.

Analiza radiologiczna

Podczas analizy  zdjęcia radiologicznego, uwagę zwrócił nietypowo zlokalizowany obszar, w którym struktura kości została zniszczona stanem zapalnym. Widać to jako ciemną plamę otoczoną prawidłowym obrazem kości. To zjawisko niepożądane i patologiczne. Obraz nie powinien być ciemny w tym miejscu.

  

Przyczyny

Najczęściej spotykanymi przypadkami są takie, w których kość niszczona jest przez bakterie w okolicy wierzchołka korzenia, w którym ma miejsce infekcja, ponieważ tam znajduje się ujście takiego kanału, otwór na jego powierzchni, przez który naczynia i nerwy dostają się do wnętrza zęba. W naszym przypadku jest ona zlokalizowana w połowie długości korzenia przy jego dośrodkowej powierzchni. Powody mogły być różne. Z doświadczenia jednak założyłam, że źródłem problemu może okazać się kanał boczny, niewidoczny dla lekarza prowadzącego pierwotne leczenie. Nie mając mikroskopu oraz innych technologii nie mógł go ujawnić, oczyścić i wypełnić.

Planowanie

Starannie zaplanowałam zabieg, który dla pełnego komfortu pacjenta przeprowadziłam w znieczuleniu i oczywiście w koferdamie celem dokładnego odizolowania pola zabiegowego. Z oczywistych względów z zastosowaniem mikroskopu wykorzystującego zaawansowaną i powszechnie znaną optykę Carl Zaiss Jena.

Leczenie z mikroskopem

Oczyszczenie kanałów

Na wstępie usunęłam obecne w kanale wypełnienie i oczyściłam ściany kanału. Dzięki mikroskopowi  jestem w stanie ocenić czy materiał jest usunięty doszczętnie. Bez powiększenia nie widać czy resztki wypełniacza nie pozostały na jakimś obszarze ściany kanału, czy w jakimś jego zagłębieniu. To może się okazać kluczowe dla osiągnięcia powodzenia terapii, bo to właśnie te pozostawione zakażone resztki stają się najczęściej źródłem wszystkich problemów.

Płukanie kanałów

Kolejnym ważnym elementem jest płukanie kanału. Zastosowałam sekwencję płynów, ale najbardziej istotna jest ich aktywacja ultradźwiękami. To ultradźwięki wprowadzają cząsteczki płynu w drgania, jak również podnoszą jego temperaturę, dzięki czemu płyn lepiej penetruje trudniej dostępne przestrzenie, jak np. kanały boczne, co w znacznym stopniu zwiększa penetrację i efektywność płukania.

Potwierdzenie diagnozy

Wszystko to przełożyło się na ujawnienie wytypowanego na wstępie kanału bocznego, którego ujście przylega do obszaru, w którym kość została zniszczona i w którym pojawiła się ropa, która gromadząc się i w czasie zwiększając swoją objętość stworzyła sobie ujście, dziurę, na powierzchni dziąsła. W obrazie radiologicznym  widzimy to jako ciemniejszą plamę, co odpowiada rozrzedzonej strukturze kości, będącą wynikiem destrukcyjnego działania beztlenowych bakterii. Już po dwóch tygodniach od pierwszego zabiegu nastąpiło całkowite zamknięcie przetoki.

  

Rokowanie

Niestety samo ujawnienie takiego kanału i uzyskanie wtłoczenia uszczelniacza do jego światła, przy kondensacji materiału wypełniającego w kanale głównym, nie gwarantuje jeszcze  sukcesu.

O sukcesie będzie można mówić dopiero wtedy, gdy zaobserwujemy regenerację struktury kości. A to proces długotrwały. Tak też jest w tym przypadku. Regeneracja jaka nastąpiła, widoczna jest na zdjęciu kontrolnym, wykonanym po 6-ciu miesiącach. Następna kontrola za kolejne 6 miesięcy. Tak jak w przypadku innych naszych Pacjentów

Pragnę zaznaczyć, że pozostawienie zakażonych tkanek nie pozwoliłoby na uzyskanie obrazu „gojenia się” zniszczonej kości. Świadczy to o tym iż przyczyna infekcji została usunięta z jam zęba. Regeneracji kości nie można zaobserwować z dnia na dzień. Jest to tkanka, która goi się powoli. Dlatego na uzyskanie obrazu całkowicie odtworzone beczkowanie, potrzebna jest kilkunastomiesięczna obserwacja.

Rezultaty

Wynikami tej niezwykłej, acz powszechnej w Klinice Vivadental reanimacji zębów leczonych kanałowo, podzielimy się z Państwem po jej zakończeniu.

Dr Katarzyna Cupryś
Specjalizuje się w leczeniu kanałowym pod mikroskopem i leczeniu estetycznym
Klinika Vivadental

Bóle głowy – nieznana przyczyna powszechnych dolegliwości

Bóle głowy są bardzo powszechną i często spotykaną dolegliwością. Ich przyczyny wiązane są najczęściej ze zmianami ciśnienia atmosferycznego, codziennym stresem, z rozwojem procesu chorobowego, bądź brakiem odpowiedniego nawodnienia organizmu. Leczenie natomiast jest objawowe i najczęściej farmakologiczne. Często jednak nie zdajemy sobie sprawy z przyczyny, która tak na prawdę wywołuje u nas ból głowy. Występuje również ogólna skłonność do nazywania częstych, ostrych bólów głowy ?migrenami?, mimo że w rzeczywistości nie zawsze nimi są. Okazuje się, że nawet 80% bólów, leczonych jako migrenowe, ma swoje źródło gdzie indziej. W przeważającej części są one skutkiem dysfunkcji układu stomatognatycznego, czyli w uproszczeniu zgryzu, wraz ze strukturami kostnymi oraz mięśniowymi jamy ustnej i twarzoczaszki. Najczęściej bezpośrednią przyczyną ostrych, powtarzających się bólów głowy, jest dysfunkcja stawu skroniowo-żuchwowego.

Czym są stawy skroniowo-żuchwowe?

Read more

Demony przeszłości, zęby i przyszłość.

Większość z nas pamięta zapewne ze swego dzieciństwa, katusze w oczekiwaniu na wizytę u dentysty? A kiedy już się usiadło? Przeraźliwy jazgot borowania, wypchane ligniną poliki, fotele z których od razu chciało się wstać i ?zachęty? typu ?to przecież musi boleć? i ? nie trzeba było tak długo czekać?. Każdy jak mógł omijał ten gabinet w szkole, chyba, że musiał. I większości z nas tak już zostało. Idziemy, kiedy już boli. I tak uczymy kolejne pokolenia.

Read more

Uśmiechnij się do siebie?

Estetyka, czystość i higiena to dla większości z nas dominujące wartości wyróżniające nas i naszą kulturę w każdym otoczeniu. Niezależnie od wieku, płci, czy środowiska, w jakim żyjemy. Przykładamy wagę nie tylko do ładnego ubioru, zadbanego samochodu, czy wypielęgnowanych dłoni i uczesanych włosów. Nasz nowoczesny, idący z duchem czasu wizerunek, akcentuje dzisiaj piękny i nieskazitelny uśmiech. To zarazem najbardziej wymowne potwierdzenie harmonii ducha i ciała. To właśnie piękny uśmiech otwiera nam drzwi do sukcesów, do zawierania atrakcyjnych znajomości, znajdowania lepszej pracy.

vivadental-blog

Read more

Promocja Zdrowia ? dlaczego warto?

shutterstock_179225198O naszej misji i społecznej odpowiedzialności …

Klinika Vivadental od początku swojego istnienia, oprócz leczenia Pacjentów, edukacji kadr medycznych i badań naukowych, zajmuje się promocją zdrowia i profilaktyką zdrowotną. Rozpoczęliśmy już w roku 1991 realizując projekty skierowane przede wszystkim do dzieci i osób szczególnie zagrożonych chorobami zębów, przyzębia i jamy ustnej. Nasze działania w tym zakresie nie ograniczają się jednak wyłącznie do stomatologii, ale z roku na rok poszerzają się o kolejne dziedziny medycyny.

Do naszych projektów i idei pozyskujemy też kolejnych lekarzy specjalistów oraz podmioty medyczne, które podobnie jak my postrzegają swoją misję w społeczeństwie. Poświęcenie dla zdrowia i życia Pacjentów odnosimy także do korzyści ogólnych i zdrowia całego społeczeństwa. Nie chodzi przecież o to, aby tylko leczyć, ale także i w równym stopniu kształtować kulturę zdrowotną i promować zdrowy styl życia w szerokich kręgach społecznych, na wielu poziomach i w wielu kontekstach naszego życia. W centrum naszych działań znajduje się człowiek, lecz w szerszej perspektywie widzimy korzyści wynikające dla całego społeczeństwa. Zjednujemy sobie także coraz szersze poparcie dla podejmowanych przez nas z zamiłowaniem prozdrowotnych działań charytatywnych. Wszystko to stanowi nie tylko o społecznej odpowiedzialności biznesu, ale także o odpowiedzialności nas lekarzy za zdrowie naszego społeczeństwa.

O naszych projektach i ich popularności …

Read more

Próchnica – zagrożenie, czy szansa na Piękny Uśmiech?

zeby

PRÓCHNICA

Światowa Organizacja Zdrowia /WHO/ definiuje próchnicę jako proces patologiczny, który prowadzi do odwapnienia i proteolitycznego rozpadu twardych tkanek zębów. Jest to najczęściej występująca choroba cywilizacyjna, a zarazem najbardziej rozpowszechniona choroba narządu żucia dotykająca ludzi w każdym wieku i w każdym zakątku naszego globu. To nie tylko polska przypadłość, bo równie głębokie defekty uzębienia posiadają choćby Niemcy, Rosjanie, Anglicy czy Norwegowie, którzy odwiedzają Klinikę Vivadental. Wyjątek stanowi Szwecja, gdzie próchnica to problem marginalny. Dobre warto naśladować.  Próchnica ma wieloczynnikowe podłoże /obecność w jamie ustnej węglowodanów i drobnoustrojów kwasotwórczych zdolnych do ich fermentacji, indywidualna podatność tkanek zębów do odwapniania oraz czas i częstotliwość działania czynników patogennych/ przewlekły stan oraz różnorakie konsekwencje.

Read more